niedziela, 18 czerwca 2017

Ogłoszenie wyników konkursu

  Zacznę od tego, że dziękuję wam wszystkim za udział w konkursie. Z racji tego, że zgłosiło się parę osób, odbędzie się następny konkurs, osobom, którym nie udało się zapraszam następnym razem. Znalezienie zwycięzcy było dla mnie niezwykle trudne. Dawno nie miałam takiego dylematu. Napisałam, że potrzebuję minimum 5 osób, a tak naprawdę z każdym kolejnym emailem miałam coraz to większy problem. Pisaliście wspaniale, co jeszcze bardziej utrudniło mi to wszystko, najchętniej nagrodziłabym wszystkich. Nawet myślałam o większej ilości nagród, ale regulamin był podany i po sprawie. Następnym razem chyba muszę pomyśleć o większej ilości nagród, żebym nie musiała wybierać wśród osób, z których każda z nich zasługuje na nagrodę i tu właśnie tak było. Po długich przemyśleniach wyróżniłam dwie osoby, których wypowiedz najbardziej mi się spodobała.
Są to:

Fado i Karolina
Paco i Bianka (tak było napisane w wiadomości)


  Tak na prawdę decyzja była potwornie trudna, bo najchętniej wybrałabym te dwie możliwości, ale niestety nie mogę.Spośród nich wybrałam jedną, zwycięska para to:
Fado i Karolina
  Gratuluję! Nie chciałabym naruszać praw autorskich pokazując zdjęcie nadesłane przez Karolinę, więc odsyłam Was do ich instagrama.
  Paco i Bianka, gratuluję wam również i zapraszam następnym razem, może wtedy się uda, bo tutaj do wygrania zabrakło mniej niż by mogło się wydawać. 
  Do zwycięzcy postaram się wysłać email informacyjny jeszcze dziś.
Asia



  

sobota, 3 czerwca 2017

Kolejna obroża do psiej szafy

  Rzeczywiście szafa moje psa powiększa się i to bardzo. Czasem trzeba jednak pozbyć się jakieś, która niestety nie spełniła testów wytrzymałości, a są takie, wtedy nie wyrzucam całej, zostawiam okucia, które nadają się do innej. W ten sposób nie muszę kupować nowych produktów. Co do obroży, to jest ona wykonana z taśmy nośnej, materiału bawełnianego, okuć, klamry i polaru, pasującego do całej kolorystyki. W moich kolorach często znajduje się brązowy, nie tylko, że jak na razie jest to jeden z trzech kolorów polarów jakich posiadam, ale również na brązowym nie widać, jak będzie brudny i to on właśnie najczęściej pasuje do reszty kompozycji.
Asia




KONKURS!


poniedziałek, 29 maja 2017

DIY : muszka do obroży

  Miało być i jest. Ostatnio pokazywałam wam jak mój pies wygląda w takiej muszce teraz pora na wasze pieski. Możecie ją zrobić z pomocą maszyny, ale nie tylko, ręcznie również. Zastanawiałam się na kolorystyką, ale miała pasować, w sumie to miała być czarna, ale zostało mi jeszcze trochę tego materiału w kotwice, więc padło na niego.

sobota, 20 maja 2017

Jak zrobić stemple?

  Ci którzy mniej więcej śledzą mojego instagrama, wiedzą, że udało mi się zrobić pierwsze stemple. A to wszystko dzięki jednej z użytkowniczek właśnie instagrama.
  Po zakupie dłutek, myślałam, że w gumce nie da się rzeźbić, a okazało się, że i dłuta były nienaostrzone i gumka beznadziejna bo stara. Ale kiedy kupiłam nową, a raczej nowe, bo zaszalałam w tym kierunku okazało się, że to prawie że idealny materiał.

sobota, 13 maja 2017

DIY : szarpak dla psa

  O tym jak zrobić szarpak dla psa. Nie kupuj w sklepie, lepiej zrób sam.  Taki szarpak ma zalety, będzie wywoływał nasza dumę, cieszył kiedy pies będzie się nim bawił i będzie tańszy. A jedyne czego potrzeba do jego zrobienia to polar.

niedziela, 7 maja 2017

Obroża z kotwicami usprawniona muszką

 Mamy małe opóźnienie a to ze względu na przygotowania do imprezy rodzinnej.  Maj się zaczął, a to oznacza, że do konkursu można już odliczać dni, a nie miesiące, bądźcie gotowi. Moje plany o obroży z kokardą, a raczej z muszką długo dojrzewały. Ostatecznie zdecydowałam się zrobić coś w tym kierunku i uszyłam ten dodatek.

sobota, 29 kwietnia 2017

Moja historia jeździectwa

  U mnie przygoda z końmi zaczęła się około 4 klasy podstawówki. Zastanawiałyśmy się wtedy z koleżankami nad zajęciami pozalekcyjnymi. Wtedy już zaczęłam również zaprzyjaźniać się z aparatem, mając zwykły aparat kompaktowy Sony z 7 mpx. Dodatkowym zajęciem stały się konie początkowo u znajomego mojej babci, gdzie jeździłyśmy na koniku polskim o imieniu Monita, co jeden, dwa tygodnie. Około roku właśnie tam uczęszczałyśmy w tym czasie moje koleżanki zrezygnowały, to jednak nie były to.  Ja zostałam.Choć jedna z nich wytrwała z pasją do 2016, jakoś tak. Jazdy na początku prowadzone były nie przez instruktora dopiero pod koniec. To właśnie tam pierwszy raz kłusowałam, na galop było jeszcze za wcześnie. Tam nie jeździłam na lonży tylko to była raczej taka oprowadzanka. Teraz jak patrzę na to zdjęcie i te ręce, pani nawet nie powiedziała jak prawidłowo trzymać wodze.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Wstęp do linorytu

  Miałam okazję wypróbować jakim materiałem jest linoleum, byłam zadowolona z efektów. Materiał miękki, dłuto cudnie wchodzi. Ale nie miałam swoich dłut, takich mniejszych, więc musiałam jakieś kupić. Myślałam nad tym już wcześniej, ale jakoś zwlekałam z kupnem, pewnie dlatego, że nigdy nie miałam z tym kontaktu, ale to się zmieniło. Najciekawsze było dłuto, wymienne, ale trzeba było je zamówić z zagranicy i płacić chyba w dolarach, wolałam coś polskiego. Pomógł mi tym wujek allegro. Były to dłuta Essdee, podobne do tych zagranicznych, bo też miały wymienne nożyki.

sobota, 15 kwietnia 2017

Pasek do aparatu i trochę o czymś innym

  Ten pasek miałam zaczęty już dawno, ale leżał i czekał na swoją kolej. Szukałam skóry, a raczej myślałam, że szukam, bo nie szukałam. Ale tak leżał, musiałam to w końcu skończyć. Nie miałam skóry, myślałam o posiłkowaniu się taśmą nośną, ale efekt końcowy nie spodobał mi się. Połączyłam więc normalnie na kawałki i będę czekać aż zdobędę skórę.
  Poza tym chciałabym wam życzyć mokrego śmigusa dyngusa i wszystkiego najlepszego. Dobrego jedzonka i wiele, wiele więcej.
  Odnośnie tego konkursu, o którym już dawno wspominałam, wszystko będzie spokojnie, ale dopiero w maju, a dokładniej pod koniec. Wypróbowałam, też trochę na psie obiektyw, oto rezultaty.
  Jak podoba wam się paseczek, wiem, że bez tych końcówek wygląda trochę goło, niestety nie miałam czego tam zastosować. Kwiecień to ciężki miesiąc, jak na razie dla mnie nie taki jak będzie za rok, wolę o tym nie myśleć. Nie mam przez to za wiele czasu na inne rzeczy. Sama się sobie dziwię, ale to prawda. Zawsze mnie zastanawiało, jak ludzie mogą nie mieć czasu, jednak mogą. Sam się o tym przekonuję. Czasem chciałabym sobie odpuścić, ale ze względu na to jakim jestem człowiekiem nie mogę. Oprócz tego nie przepadam za zimnem, lubię śnieg, natomiast zimna nie, dziwne. Z tego właśnie powodu, za często nie wychodzę, tylko żeby wymęczyć psa. Musiałam jeszcze wypróbować  nowy obiektyw, niestety nie w warunkach polowych, czyli na sesji z kimś, bo pogoda. Właściwie to nie jest zły, nawet go lubię, ale ma problemy z dalszymi obiektami, nie są wystarczająco ostre. Myślałam, że to chociaż będzie lepsze. Oceniam go bardzo wysoko, ze względu tez na cenę. Jak ktoś ma czas i nie fotografuje ruchliwych zwierząt i dalekich obiektów, polecam, tło jest przyjemnie rozmazane. Trochę waży, lecz to nie jest dla mnie problem. To chyba na tyle moich krótkich przemyśleń. 
  Czy umie ktoś dobrze obsługiwać się SEO, bo ja nie za bardzo, a nie chcę kombinować, żeby nic nie zepsuć. 
Asia

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

OZDOBY WIELKANOCNE : Smocze jajo

  Nawet nie wiem czy tak powinnam je nazwać, ale właśnie smocze jajo mi przypomina. Przyszła wiosna, robi się cieplej, ale tylko w niektórych miejscach. Moja mała mieścina się do nich nie zalicza. Święta Wielkanocne też tuż, tuż. Z tej okazji podzielę się z wami moim sposobem na ozdobienie domu. Pewnie większość z was widziała taki sposób wykonania jajka wielkanocnego, ale może nie każdy wie jak coś takiego zrobić, zapraszam więc do DIY.

sobota, 8 kwietnia 2017

Dopracowany worek

  Dziś opowiem wam jak to było z tym workiem. W najbliższym czasie miała się odbyć wycieczka szkolna. Zrobiło się coraz cieplej, więc przydałoby się coś fajnego do noszenia jedzenia i innych rzeczy. Materiał miałam kupiony już dawno i jego celem miała być torba, a że wykorzystałam do tegoż celu innego, został mi cały kawałek. Tenże worek miał być funkcjonalny, a taki efekt mogłam uzyskać poprzez dodanie kieszeni. Tak też się stało. Był pomysł i materiały, więc można się zabrać do pracy.
  Od samego początku, plan był taki, że worek po wycieczce trafi do jednej z moich młodszych sióstr, padło na tą, która była przy szyciu i zapragnęła go mieć.
  Worek uszyty jest z drukowanej bawełny, kawałka o długości, chyba, 45 cm. Do tego czarny kawałek, który niestety nie był z bawełny, bo nie miałam, aż tyle i sznurek, który miał być inny, ale moja miejscowość aktualnie nie dysponowała takimi. Niestety ostatecznie zabrakło mi głównego materiału, bo worek miał wnętrze, także z tej samej bawełny, więc użyłam, kawałka białego. Może wygląda to dziwnie, ale dodaje workowi takiego innego charakteru.

sobota, 1 kwietnia 2017

Helios 44-4, pierwsze wrażenie

  Dziś post ze sporym poślizgiem, a to dlatego, że miałam niespodziewany wyjazd, ale już wszystko nadrabiam.
  Wiele osób mówi o tym, że początkujący fotografowie zamiast inwestować w 50 mm mogliby kupić Heliosa 58 mm. Przynajmniej ja się spotkałam z wieloma takimi poradami. Oczywiście jak to ja, musiałam kupić 50 mm. W żadnym wypadku nie żałuję tej decyzji. Ale czy Helios nie byłby równie dobry. Drobny przypływ gotówki zmobilizował moje szare komórki, które przypomniały sobie o tej poradzie.
  Jakiś czas temu myślałam nad zakupem tego oto obiektywu manualnego, ale przecież po co mi drugi taki podobny. Więc, 50 zaczęła mi trochę błądzić i rozmazywać zdjęcia i na kitowym obiektywie nie miało to miejsca. Podjęłam decyzję o kupnie. Znalazłam jakiś tani, ale przecież potrzebowałam jeszcze przejściówki. Bez tego nasz obiektyw byłby niemal bezużyteczny, ponieważ nie byłoby możliwości podpięcia go do aparatu. W moim przypadku była to przejściówka M42, a obiektyw to Helios 44-4. Wszystko kupowałam na allegro, obiektyw kupiłam za 119 zł plus dostawa InPost, była też gratis, ale tak byłoby chyba bezpieczniej, a przejściówka kosztowała 13 zł i dostawa. Myślałam, że ten mały przedmiocik za 13 zł to będzie ściema, plastik i tandeta, ale nie Moi drodzy, wszystko jest takie jak być powinno. Nie miałam do czynienia z droższymi, bo są takie też za 50 zł i więcej, więc nie mam porównania, ale wydaje mi się, że jak na taką cenę, sam przedmiot jest naprawdę dobry i godny polecenia.

sobota, 25 marca 2017

Pierwsze szelki easy-walk

  Pogoda ostatnio się poprawiła, zza chmur wyszło słońce. A co najważniejsze zrobiło się cieplej. Teraz już nie chodzę jak jest ciemno, na szczęście. Zimą starałam się ogarnąć psa do chodzenia na smyczy, bo jak się długo nie chodzi to psiak zapomina, przynajmniej mój tak ma. Już dziś byłam na spacerku i zachowuje się całkiem nieźle.
  Tak jak pisałam ostatnio planowałam kupić szelki, ale stwierdziłam, że jednak uszyję. Miały to być szelki easy-walk. Samo szycie było dość skomplikowane, bo musiałam ogarnąć wymiary psa, a jest to dla mnie najbardziej męczące, ustalanie ile dodać, żeby wszystko było ok, nie za luźne czy coś.
  W końcu ustaliłam wszystko i zaczęłam szyć. Nie obyło się bez głupich wpadek, bo stwierdziłam, że zapomniałam dodać regulatora i musiałam rozpruć szew. Nie wiem jak to zrobiłam, ale rozprułam nie to co trzeba, tyle, że ja już to skróciłam, a potem zobaczyłam, że to nie to. Na szczęście akurat ten kawałek taśmy miałam dłuższy. Ogarnęłam wszystko i są, szelki.

sobota, 18 marca 2017

Sposób na martingale

  Już nie raz coś takiego szyłam, ale tym razem użyłam tylko taśmy nośnej i okucia. Dziś jeszcze będę próbować zrobisz szelki, ale nie zwykłe, tylko easy walk, miałam kupić, ale stwierdziłam, że jest mi za drogo. Tak jak ostatnio pisałam, zrobiłam zakupy 'metaliczne' i kupiłam jeszcze jakieś taśmy. Do tego jeszcze rurową taśmę, niestety nie przyszła za pierwszym razem i było to chyba w czwartek. Więc napisałam do sklepu i w następnym tygodniu we wtorek była przesyłka, oczywiście wszystko na koszt sklepu. Byłam zaskoczona tak szybką reakcją, a to wielki plus dla sklepu, więc jak najbardziej moje następne zakupy zrobię, również w tym sklepie.
  Ostatnie tygodnie są dla mnie dość ciężkie. Szkoła zajmuje mu masę czasu, do tego prawo jazdy i mój czas się skurczył. Ale mimo o staram się w każdym tygodniu dodać posta. Dziś będzie trochę o tej własnie obroży. Oczywiście zapomniałam kupić różowej nici, ale poradziłam sobie bez tego. Użyłam nowych kolorków, taśm, które mam również zamiar użyć do szelek.
  Dzisiejszy wpis to także prosty DIY, dla osób, które nie wiedzą jak się zabrać za taki typ obroży.
Czego potrzebujemy?
   Zacznę od okuć. Standardowo półkole, do tego dwie ramki, lepiej żeby były spawane, moje niestety nie są, można zamiast nich użyć kół, albo półkoli i oczywiście regulator

sobota, 11 marca 2017

Pieski i futerko, czyli idealne dla psa

   Dziś post z niemałym poślizgiem, ale to z powodów technicznych. Ale skoro już jest post to możecie poczytać co nieco o małym drobiazgu dla psa. Jest to specjalne zamówienie od koleżanki. 
  Zacznę od tego, że niedawno zrobiłam większe zakupy w sklepie, były to głównie taśmy i okucia. Niestety otrzymałam niepełne zamówienie ze sklepu, co mnie bardzo zmartwiło, ponieważ brakuje czegoś na co polowałam od dawna. Chodzi mi tu o taśmę rurową, No ale nic, będę się jeszcze kontaktować ze sklepem.
  Wrócę teraz do samej obroży, jest ona z 20 mm taśmy, na 35 cm szyi psa, podszyta polarem, z taśmą z pieskami, którą zakupiłam niedawno. Była to szczególna obroża, więc musiałam zadbać o szczegóły. Dlatego też oprócz samej obroży postanowiłam uszyć jeszcze woreczek  do niej z małym malunkiem na materiale. Krawędzie wykończyłam tak aby nie było widać żadnych szwów , bo nie było żadnego wnętrza. Całość można zamknąć sznureczkiem przyciągniętym na krzyża, tak jak w workach. A wszytko wygląda tak:

sobota, 4 marca 2017

Dotknąć zimy

  Nie wiem jak u was, ale u mnie na razie zimy nie widać. robi się coraz cieplej. Więc postanowiłam sobie przypomnieć te mroźne chwile. Oprócz potwornego mrozu były też plusy. Jednym z nich i głównym jest oszronienie na wszelkiego rodzaju drzewach. Wygląda to przecudownie, aż chce się wyjść. Tylko, że po chwili bycia na dworze ręce, buzia, stopy zamarzają. Za to podczas chodzenia na przystanek mogę obserwować to piękno.
  Co by to był za dzień bez zdjęć. W szkole myślałam, że ściemni się, jak tylko wrócę do domu, a tak na szczęście nie było, miałam nawet czas na obiad. Wyszłam do psa z kawałkami kiełbasy, co by miał dobrą zachętę. Jeśli chodzi o światło, to niby nie było ciemno, a fotografowałam na ISO 200 a nawet 400 z przesłoną 2.0, czasem nawet mniej, bo trochę się rozmazywały. Nie robię zdjęć na automacie, oprócz migawki, tu pozostawiam pole do popisu aparatowi, resztę ustawiam sama.
  Przejdźmy więc do zdjęć, zacznę od przyrody. Gruba warstwa szronu pokrywająca gałęzie jest przecudowna, a wygląda to jeszcze lepiej, jak gałązki są bardzo cieniutkie.
  Trochę trochę o moim małym przyjacielu. Jeszcze zanim pojawił się śnieg, uczyłam psa do nogi, Idzie nam całkiem dobrze, efekty można było zobaczyć na instagramie.
  Szkoda tylko, że wciąż mam problem z ostrością zdjęć. Zamierzam dać aparat do czyszczenia, bo może to przez brudną matrycę, no nie wiem, zobaczymy.
  Oprócz zdjęć mam jeszcze krótki filmik.

Asia

sobota, 25 lutego 2017

Torba z unikatowym nadrukiem

  Powiem szczerze, że sama jestem zaskoczona tym co z tego wszystkiego wyszło. Od dawna chciałam uszyć torbę, ale szukałam materiału, nawet nie wiedziałam jaki on ma być. W końcu zobaczyłam gdzieś na stronie taką brązową z białym napisem i pomyślałam, że to dobre połączenie. Ale materiał mi nie odpowiadał, bo był za miękki, do tego zamek, który mi nie pasował do całek kompozycji. Kiedy nareszcie wybrałam się do sklepu z tkaninami, a robię to naprawdę rzadko, kupiłam co nieco.

sobota, 18 lutego 2017

DIY : obroża dla psa

  Każdy z nas, właścicieli psów, chciałby aby jego pies miał unikatowe dodatki. Jeśli macie w domu maszynę, dobre chęci i trochę czasu możecie stworzyć dla swojego psiaka coś fajnego. Moja przygoda z szyciem obroży zaczęła się oczywiście wraz z zakupem maszyny do szycia, potem kupiłam inną i teraz mam większe możliwości. Chciałabym się podzielić z wami moim sposobem na to.
Czego potrzebujemy?

sobota, 11 lutego 2017

DIY : odblaski dla psa

  Czyli jak zrobić odblaski dla psa na łapy. Spacery po nocach, ciemne chodniki, to właśnie na takie okazje postanowiła stworzyć ten gadżet. Sprawdzałam na internecie i nie ja pierwsza i pewnie nie ostatnia wpadłam na ten pomysł. Pierwsze podejścia były jak zawsze, czyli bez żadnych dodatków, tylko żeby sprawdzić działanie. Na początku powstały tylko dwa odblaski na tylne łapy bez polaru. Wyglądały one tak:

sobota, 4 lutego 2017

Odblaski na nocne spacery

  Zimą bardzo często chodzę z Royem na spacery wieczorem. To właśnie wtedy kończę się uczyć, a na ulicach jest mało ludzi. Własnie z powodu tych oto nocnych spacerów, pomyślałam nad odblaskami. od początku był plan gdzie i jak mają wyglądać. Pasmanteria przyszła mi z pomocą, właściwie to nawet się nie spodziewają, że panie coś takiego mają, ale była. Spodziewałam się tej taśmy odblaskowej nieco szerszej, a jest wąska i na czarnym pasku. Miałam jeszcze kupić czarny polar, ale miałam brązowy i granatowy to po co. Zdecydowałam się na brąz. Rzep też miałam, szerszy więc trzeba było przyciąć. Nie rozwala się więc jest dobrze.
 Wtedy też były pierwsze próby, tylko na tylnych łapach. Ostatecznie mają być na cztery łapy. Na spacerach fajnie było je widać. Teraz dodałam polar i zszyłam tak po ludzku. takie są tego efekty. Psu one nie przeszkadzają, aż się zdziwiłam, myślałam, że będzie potrzeba czasu do przyzwyczajenia, a ja już po uszyciu byłam na spacerze. nie próbował ich nawet zdjąć.

sobota, 28 stycznia 2017

Nowa obroża

  Do przetestowania nowej maszyny idealnie nadała się niedokończona obroża. Leżała w szufladzie już długi czas, kiedy poprzednia maszyna nie mogła sobie poradzić z taką ilością materiału. Ale wreszcie nadeszły jasne dni, niekoniecznie ciepło, bo na dworze jest przecież zimno. Zanim wszystko opowiem wspomnę tylko, że to chyba nie jest obroża półzaciskowa, tylko obroża typu martingale. Wcześniej już taką pokazywałam, tutaj.
  Ta obróżka jest nieco inna. Brak w niej regulatora, gdyż postanowiłam go zaoszczędzić, bo przecież będzie ją nosił jeden psiak. Zamiast półkola dodałam zwykłe koło, bo półkole było za ciężkie. Łączenia z ruchomą częścią obroży zostały zmienione z kół metalowych na ramki. Ale wcześniej sprawdziłam czy są one wystarczająco mocne, są. Dzięki temu taśma nie będzie się nieestetycznie zginać. Sam zacisk jest trochę mniejszy, a sama obroża większa. Z poprzednią miałam problem, bo Roy lubi czasem pociągnąć, na szczęście nie za często, ale było to dla niego na pewno niezbyt wygodne. Więc wszystko zostało zaplanowane. Prezentuje się ona tak:

sobota, 21 stycznia 2017

Nowa maszyna, nowe możliwości.

  Jak dobrze wiecie, od jakiegoś czasu, zakup nowej maszyny był w planach. Marzenie nareszcie się ziściło i padło na Singera 4423. Niby nie kosztowała wiele, ale zbieranie zajęło mi sporo czasu. To nie będzie recenzja, bo jeszcze za mało o niej wiem, ale taka opinia, jakie jest moje pierwsze wrażenie.

sobota, 14 stycznia 2017

Szydełkowanie dla początkujących : część I

   Dawno temu bardzo chciałam się nauczyć szydełkować, ale internet mi nie sprzyjał, nie wiem dlaczego, nic nie mogłam znaleźć. Pomysł na taki post zrodził się niedawno. Taki tutorial przyda się, ponieważ w najbliższym czasie zamierzam dodać parę postów właśnie o szydełkowaniu, a wtedy każdy zainteresowany takim DIY nie musiałby się martwić o podstawy.
  Obecnie panuje całkiem spory popyt na różne przedmioty handmade, można powiedzieć, że wraca do łask, jak wielu mówi. Między innymi mówię tu właśnie o różnych ozdobach zrobionych na szydełku. Takich jak anioły, płatki śniegu, zabawki. Jest tego całkiem sporo. No więc zaczynajmy.
Czego potrzebujemy?
Kordonek, albo coś innego, na przykład mulina. Oraz szydełko, można kupić wiele rozmiarów, najlepiej jest dopasować wielkość szydełka do grubości nici, jakiej używamy.

niedziela, 8 stycznia 2017

Wiosna w naszych domach

  Za oknami zimowa pogoda, mrozy, że na samą myśl o wyjściu robi mi się zimno. Jest pewien plus, mamy śnieg, nareszcie, szkoda, że spóźniony, oby ferie takie były. Ale po co ochładzać atmosferę. Dziś polepszymy sobie humor wiosennymi kwiatami. Post trochę spóźniony z powodu zdarzeń losowych, mam nadzieję, że nie zdarzy mi się to zbyt wiele razy. Ale przejdźmy do rzeczy.

Czego potrzebujemy?

Tak jak widać na zdjęciu, bibułę na kwiat i na łodygę. Klej, patyk, ja użyłam takiego do szaszłyków, ale może być inny. Nożyczki i jakiś sznurek.
Gdzie jestem?
youtube
twitter
intagram
google
pinterest
© All rights reserved Wilk Szary.