O autorce

   
Mam na imię Asia(pod postami podpisuje się jako Gia =D ).  Jestem raczej typem introwertyka. Moim ulubionym przedmiotem jest matematyka. Bardzo często nie chce mi się nic robić i chodzę od laptopa do lodówki potem do telewizora i psa, ale jak znajdę sobie jakieś zadanie to staram się je doprowadzić do końca. Obecnie mam 17 lat. Interesuje się końmi, a co za tym idzie jeżdżę konno. Na obozie konnym byłam trzy razy i żałuję, że tylko tyle. Jeżdże od ponad czterech-pięciu lat, z czego te pierwsze to były takie, że jeżdziłam raz w miesiącu, a nawet nie.
     Fotografuję od dawna, ale od nie dawna jest to coś więcej niż zwykłe cykanie fotek. Do tego celu posiadam lustrzankę Canon EOS 1100D, w zestawie z obiektywami: kitem i 50mm f1.8. Robię zdjęcia znajomym, psom, pięknym widokom, choć w większości mojemu psu. Próbuję uzbierać na 85mm, ale kiepsko mi idzie. Wciąż analizuję zdjęcia Alicji Zmysłowskiej, które ogromnie mi się podobają, są cudowne.
     Pies zwie się Roy, ma obecnie dwa i pół roku, jest mieszańcem ( choć z wyglądu border colie). Jako jeden z niewielu potrafi doprowadzać mnie do szału, ale na niego można długo się gniewać. Wykopuje kwiatki, ściąga pranie, ale o nim będzie więcej w innej części tego bloga.
     Dużo czasu spędzam na pintereście, przeglądając dzieła handmade innych ludzi. Od niedawna czytam trochę o CSS3.
     Również szyję. Od grudnia 2015 mam swoją długo wyczekiwaną maszynę i coś tam próbuję, nie zawsze wychodzi, ale przecież robię to od niedawna.
    Mam manie na punkcie oszczędzania pieniędzy, w ogóle oszczędzania wszystkiego, jestem takim trochę zbieraczem, uważam, że wszystko może mi się przydać. Cóż, zazwyczaj się przydaje. Kolekcjonowanie rolek od papieru toaletowego się opłaciło :D. Najbardziej nie lubię kupować przez internet, bo trzeba płacić za przesyłkę, więc szukam produktów z najtańszą przesyłką. Wszytko jest dla mnie drogie, dlatego więc sama staram się zrobić rzeczy, które kupując wydałabym więcej. Tak było z obrożami dla psa czy szarpakiem, albo workiem, albo sakiewką na chrupki, albo smakołykami dla psów. Oj trochę tego jest, a niedługo wszyscy się o tym dowiecie. Babcia zawsze mi mówi, po co to robię jak mogłabym kupić, albo kiedy piekę babeczki, a ona mówi, że jest jabłecznik, ale wtedy nie ma zabawy, nie ma frajdy i satysfakcji, że zrobiło się to samemu, własnie chyba to jest moim napędem do robienia tego wszystkiego, uwielbiam czuć tę satysfakcję, że zrobiłam to sama, jak ktoś nie chce mi uwierzyć i  mówi, że wygląda jak ze sklepu, tak było z czaprakiem.
   Oprócz szycia, również, rzeźbię w drewnie, ale ostatnio nie ma czasu :( .
   Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca i moim wielkim marzeniem było wyjechać do Włoch i sfotografować wszystkie cudne miejsca. To marzenie spełniło się w lipcu tego roku, bo pojechałam na kolonie, gdzie zwiedzałam Rzym i Wenecję. Było cudnie, gdyby nie panujący tam upał. Serio, bo zrobiłam naprawdę mało zdjęć, bo było zbyt gorąco i nie miałam na nic ochoty, chciałabym tam wrócić i nadrobić te niewykonane zdjęcia, albo te które mogłyby być jeszcze lepsze, bo ja mogłabym być na niektórych, jestem na niewielu. Jak ktoś chce spędzić wakacje na plaży to polecam, ale zwiedzać, ludzie nie jedzcie tam latem.Włochy były pełne skuterów, co mnie zdziwiło, a Wenecja jest potwornie droga i pamiętajcie, żeby lepiej nigdzie nie siadać, bo możecie za to zapłacić parę urosów.
   Dużo jeżdżę rowerem. Jeszcze tylko rok i nareszcie prawo jazdy, bo czuje się nieco uwiązana w swojej małej mieścinie gdzie autobusy nie jeżdżą zbyt często, a kiedy już jestem na mieście to nigdy mi nie pasują, a latem ,wracając ze szkoły w upał 30 stopni muszę kisić się w tyk pks-ach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Gdzie jestem?
youtube
twitter
intagram
google
pinterest
© All rights reserved Wilk Szary.